62. Zebranie

    Nie wiem jak to możliwie, że policja, tajniacy i cała reszta wcześniej nie wiedzieli nic o powiązaniach sióstr Sobak z Fodorem. Może nie doceniłem siostrzyczek? Od Inki dowiedziałem się, że sprawa, z którą związana była Natasza została zamknięta. Wsadzili bowiem kilka osób, wszystko zostało wyjaśnione a szajka rozbita. Natasza zaś według akt w ogóle nie grała tam istotnej roli. Nie do wiary! Nie doceniłem jej. Nikt się nią nie interesował, a ona sobie czmychnęła, zaszyła się gdzieś razem z siostrą i zaczęła nowe życie. Trochę jak ja z tą różnicą, że mnie nie ciągnie do szefów mafii. 
Nigdy o mnie nie zapomniały, nie darowały mi. Byłem głupi myśląc, że z czasem jestem coraz bezpieczniejszy. Tylko jak to się stało, że akurat z Grace musiałem się związać, a ona… 

– Śpisz? – Inka uchyla drzwi do kanciapy, gdzie mnie umieścili, teoretycznie po to, abym odpoczął i przespał się, a w rzeczywistości, bym nie przeszkadzał, ale był pod ręką. Nie jestem w stanie zmrużyć oka. Może dlatego, że wrzucili mnie tu raptem godzinę temu zaraz po tym, jak pod bacznym okiem tutejszych informatyków zrobiłem szereg operacji zgodnie z instrukcjami Blanki i oddałem grzecznie przestępcom kolejnych kilka baniek. 
– Jeśli wypiję jeszcze jedną kawę… – próbuję żartować, widząc parujący kubek w jej ręku. Uśmiecha się i odstawia go na parapet.
– Też mam już dość, ale jesteśmy na dobrej drodze. Wrota się zgodził, więc może rzeczywiście się wywiniesz – mówi szybko. Czyżby bardziej niż ja przedawkowała kofeinę?
– Mógłbym zostać koronnym.
– Spokojnie. To nie jest takie proste. Nikt nie postawił ci nawet zarzutów. Poza tym, o takim postępowaniu decyduje sąd.
– Najpierw musielibyście mnie zamknąć?
– Niekoniecznie, ale to teraz nieistotne.
– Ciągle nie mogę uwierzyć w to, że Grace doprowadziła do mnie siostry Sobak – kręcę głową z niedowierzaniem.
– Myślę, że one nigdy nie przestały cię szukać. Fodor ma wiele powiązań, zna ludzi. W zasadzie jest częścią dużej… nazwijmy to siatki. Gdzieś tam znalazła się też Natasza Sobak. Gdyby nie ty, nikt nie zwróciłby na nią uwagi. Współpracuje jednak z Fodorem, a ten pośrednio z Grace. Gdyby nie wpadka Grace i Kasarleya, prawdopodobnie Sobak nie znalazłaby cię tą drogą. Lokalnie zrobiło się głośno o twojej byłej żonie. Możliwe, że gdzieś pojawiło się twoje zdjęcie. Może w mediach społecznościowych jedna z sióstr rozpoznała cię przy boku poszukiwanej? Kocki już wtedy działał dla Sobak, jeszcze nie wiemy co konkretnie robił, ale od pewnego momentu obserwował cię dla nich. 
– Powiedział coś?
– Zaczyna się powoli pruć – przyznaje i spogląda w bok. Wiele mi nie powie.
– Czemu od razu się za mnie nie zabrały? Pozwoliły mi uciec do Poole, potem do Polski. Nie rozumiem.
– Wielu rzeczy w tej sprawie jeszcze nie rozumiemy. Wszystko w swoim czasie. Zbieraj się. Przyjechali z Warszawy. Jest już inspektor z CBŚP. Ściągają też detektywa, który zajmował się sprawą Sobak. Taki zrobił się dym, że nie zdziwię się, gdy przyślą kogoś z abwery.
– Wszystkich na nogi postawiliście. A co z Kolanko?
– Lada chwila się dowiemy. Szczerze wątpię, by była więziona w tym starym motelu. To by było głupie. Zwłaszcza że, młodsza Sobak zasugerowała ci to miejsce – pokręciła sceptycznie głową – Myślę, że zrobiła to specjalnie, byśmy rozproszyli ludzi, tracili czas.
– Niekoniecznie. To by było do niej podobne. Bardziej mnie dziwi, że Natasza powierzyła Blance takie zadanie. A może są razem?
– Zobaczymy. Czarni są w drodze. Chodź, trzeba zebrać fakty.

    Za drzwiami czekał inny policjant. Idę więc z tą obstawą korytarzami. Inka przodem, ja w środku, a za mną milczący byk w mundurze. Wchodzimy bocznymi schodami, które pierwszy raz widzę, na drugie piętro i wreszcie otwierają się przede mną drzwi sali. Nie spodziewałem się takiego miejsca w budynku pełnym klitek. Ogólny gwar na chwilę ucicha i wszyscy na mnie patrzą. Trwa to jednak nie dłużej niż pół sekundy. Inka przedstawia mnie, streszcza rolę, jaką w tym wszystkim odgrywam, po czym jakiś facet w cywilu przejmuje pałeczkę i zaczyna mnie wypytywać. 

– Jak się spało panie Torawowski? – dziwnie słyszeć własne nazwisko, od którego zupełnie się odzwyczaiłem.
– Dziękuję. Nie spałem.
– O, to błąd. Ponad godzinę pan miał. Coś się panu w tym czasie przypomniało? – mówi szybko jak automat.
– Nie sądzę…
– Dobra. To podsumujmy co pan wie – wzdycha ciężko. – Może aspirant Dworna? – odwraca się gwałtownie.
Inka zerka na mnie, po czym podchodzi do tablicy, na której umieszczono między innymi zdjęcia znanych mi twarzy i zwraca się do zebranych. Wiem, że nie jest moim adwokatem, ale jestem spokojny. Z pewnością nie jest też oskarżycielem. Ledwie zaczęła mówić otwierają się drzwi i do sali wkraczają zupełnie nowe dla mnie twarze. Przedstawiają się. Jest i inspektor. Po chwili zamieszania oczy wszystkich kierują się na Inkę. 
– Jak przed chwilą powiedziałam – zaczyna z naciskiem na „przed chwilą”, a ja mimowolnie się uśmiecham. – Pan Waldemar Torawowski – wskazuje na mnie – znany nam uprzednio jako Leopold Fikcyjny, to nazwisko, którym przedstawiał się od momentu przyjazdu do kraju we wrześniu zeszłego roku oraz Andy Horn, tym nazwiskiem posługiwał się podczas pobytu w Wielkiej Brytanii w latach dwa tysiące szesnaście dwa tysiące dwadzieścia, ukrywał się przez ten czas przed Nataszą i Blanką Sobak, siostrami znanymi gorzowskiemu wydziałowi wewnętrznemu – wskazuje na  tablicę, na której znajdują się zdjęcia obu sióstr. – Natasza Sobak kierowała grupą przestępczą zajmującą się fałszerstwami i współpracowała z zachodnią mafią narkotykową, która została rozbita w dwa tysiące szesnastym roku. Torawowski jako partner Blanki Sobak został wtajemniczony do interesu i współpracował przy wyprowadzaniu pieniędzy.
Otwieram usta, by zaprotestować, bo nie jest to precyzyjna informacja, ale Inka w tym momencie spogląda na mnie takim wzrokiem, że zamykam japę natychmiast.
– Dalej, dalej. – Niecierpliwi się ten, który wyznaczył ją na sprawozdawcę.
– Torawowski zorientował się, iż w wyniku działań policji proceder prowadzony przez Nataszę Sobak lada dzień zostanie zdemaskowany. Wówczas zagarnął pochodzące z nielegalnych źródeł pieniądze, do których miał dostęp elektroniczny i zniknął. Stał się jednocześnie wrogiem numer jeden pań Sobak, które praktycznie ogołocił do zera, a co za tym idzie, również wrogiem mafii. Torawowski wyjechał z kraju i dzięki nielegalnym pieniądzom zdobył tożsamość Andiego Horna. Jako Horn po pewnym czasie poznał w angielskim mieście Dudley w hrabstwie West Midlands Grace Latison, z którą pracował w jednej firmie. Zostali małżeństwem. Świadek – znowu wskazuje na mnie – nie był świadom powiązań Latison z grupą Ingo Fodora pseudonim Boby. Latison została zatrzymana w związku z nieudanym szantażem wobec prokuratora Anthoniego Rodeya, który miał pod jej wpływem doprowadzić do uwolnienia niejakiego Owena Kasarleya, dość istotnego pracownika Fodora, zajmującego się handlem żywym towarem. – Siega po marker i otacza zielonym kółkiem wymienione nazwiska, zamykając je w jeden zbiór. –  Podejrzewamy, iż w partnerze życiowym Grace Latison, Andym Hornie, rozpoznały obecnego tu Waldemara Torawowskiego. Nie mamy jeszcze informacji o tym, czy znały Grace Latison, czy z nią współpracowały, ale z pewnością miały możliwość styczności dzięki Fodorowi, dla którego właściwie wszystkie w tym okresie pracowały. Prawdopodobnie, chcąc odzyskać pieniądze, a nie spłoszyć, Sobak rozpoczęły obserwację i manipulację. Tu na scenę wkracza aresztowany przez nas Rafał Kocki. – I kolejne zdjęcie zostaje połączone markerem z innymi. – Jesteśmy w trakcie rozpracowywania podejrzanego. Obecnie wiemy, że pracował dla Nataszy Sobak. Czy i jakie powiązania miał wcześniej z Fodorem wyjaśni, miejmy nadzieję dalszy tok śledztwa. Zadaniem Kockiego było zaprzyjaźnienie się z Hornem i zdobycie zaufania. To Kocki skontaktował Horna z Markiem Odonskym, reporterem, który na własną rękę próbował rozpracować powiązania Kasarleya i dobrać się do mafii. Można powiedzieć, że obaj – Andy Horn oraz Mark Odonsky padli ofiarami manipulacji Kockiego na zlecenie Sobak i Fodora. Wróćmy do Grace Latison…

    Słucham przemówienia Inki i wszystko układa mi się w głowie. Niby znam dobrze wszystkie te puzzle, ale dopiero teraz ściśle przylegają do siebie. Opowiada o Grace tak beznamiętnie, skrótowo, że i dla mnie moja była żona staje się kompletnie obcą osobą. Jedną z postaci na scenie wydarzeń. Kurcze, a może całe to zamieszanie z Grace wpłynęło na to, że Sobaczki nie dobrały się do mnie już wtedy? Trzeba było uciszyć sprawę, a nie ryzykować. Czy dlatego Grace tak oczerniała mnie po rozwodzie? Bym się zwyczajnie wyniósł? By spokojnie mogli zabrać się za mnie na innym terenie? Dlaczego więc Rafał tak namawiał mnie do powrotu do Polski? Słucham dalej Inki. Dobra jest. Składa to wszystko tak syntetycznie, że bardziej się nie da. 
Zaczyna mówić o powiązaniach Grace z Kasarleyem i dziewczynami z blizną, gdy komisarz przerywa jej, unosząc dłoń.
– Mamy ich! – mówi, trzymając telefon przy uchu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Epilog

 – Wiesz, że cię lubię i wolałabym, żebyś tu został. Nikt nie pomagał mi tak jak ty, gdy tego potrzebowałam – mówi z poważną miną Monika. – ...